Andrzej Graul w ebooku Schorowana Matka Ziemia pisze o tym, co trawi naszą planetę i tym, czy katastrofę ekologiczną da się jeszcze powstrzymać. Podejmuje również temat greenwashingu. Po polsku możemy to zjawisko nazwać ekościemą. Czym właściwie ona jest? Jak ją rozpoznać i być świadomymi konsumentami wybierającymi produkty faktycznie przyjazne planecie.

Wiecie, na czym polega współczesny neoliberalny kapitalizm? Na wolnym rynku nieskrępowanym żadnymi regulacjami, na wszechobecnej optymalizacji kosztów, nieustannym generowaniu zysku i na jak największej akumulacji kapitału w rękach jak najbardziej ograniczonej grupy osób. Wielcy interesanci (holdingi spożywcze, konglomeraty przemysłowe, koncerny paliwowe, korporacje przemysłu ciężkiego etc.) to najwięksi winowajcy obecnej sytuacji klimatycznej. Nie dbają o środowisko, bo to zbędne koszty – a zysk jest w obecnym systemie wartością nadrzędną. Niestety, w dzisiejszych czasach biznes można zrobić na wszystkim, nawet na czymś tak tragicznym jak nadchodząca katastrofa ekologiczna. Czas opowiedzieć, jakich sztuczek używają firmy, żeby przekonywać nas, że dbają o ludzi, środowisko i naszą planetę, chociaż w rzeczywistości nie jest to prawda. W języku angielskim używa się na to określenia greenwashing, które można przetłumaczyć na polski jako „ekościema”.

Ekościema to jednak nie tylko kreowanie przekonania, że działania podjęte przez daną firmę mają pozytywny wpływ na środowisko, mimo że wcale tak nie jest. To również małe, pozorne inicjatywy, faktycznie będące proekologicznymi, ale służące do budowania pozytywnego wizerunku firm, które chcą tylko uchodzić za przyjazne dla klimatu, bo skala tych inicjatyw jest zbyt mała, aby rzeczywiście mogły coś zmienić. Czyli korporacjom nie chodzi o to, żeby naprawdę podjąć działania na rzecz powstrzymania katastrofy ekologicznej, ale by dbać o marketing.

Rozejrzyjcie się dookoła. Od dziś zacznijcie uważnie śledzić zachowania firm, z którymi macie do czynienia i szybko sami zaczniecie to dostrzegać. Jeszcze nie wiecie, o czym mówimy? Oto dwa przykłady na początek.

Hotel, w którym spędzacie weekend szczyci się tym, że prowadzi ekologiczny biznes i zachęca do jak najdłuższego korzystania z jednego ręcznika oraz oszczędzania wody w łazience. Wiadomo, setki gości to tysiące litrów zużywanej wody i dziesiątki opakowań detergentów dziennie, więc można to ograniczyć. Słusznie? Słusznie. A jakbyście się poczuli, gdybyście wiedzieli, że ten sam hotel codziennie sprowadza setki kilogramów owoców niepotrzebnie owiniętych w plastik i pochodzących nie z lokalnych upraw, a z masowych monokultur na drugim końcu świata? Że właścicielem sieci, do której należy hotel, jest globalny holding, który odpowiada za wylesianie ogromnych terenów tropikalnych na innym kontynencie? No, ale przecież zachęcają do ograniczania wody i korzystania z jednego ręcznika podczas pobytu! To jest właśnie greenwashing, ekościema. Przerzucanie odpowiedzialności.

Innym drobnym przykładem, też związanym z czasem wolnym i turystyką, są zachowania nierzadko spotykane w coraz bardziej popularnych barach plenerowych. Na Instagramie taki beach bar chwali się, że dba o klimat i jest przyjazny środowisku, bo zastąpiono w nim plastikowe słomki suchym makaronem. Pięknie to wygląda, można zrobić zdjęcie, znajomi będą zachwyceni. Ale chwila – co z tego, że makaron zastąpił słomkę, skoro pływa ona w plastikowym kubku? Drogie kolorowe drinki nie byłyby równie dobrze widoczne, gdyby zostały przelane do szarego kubka z recyklingowego papieru, bo karton nie jest przezroczysty. Nawet nie wiecie, jak często w barach nad Odrą i Wisłą można się spotkać z papierowymi lub makaronowymi słomkami wrzuconymi do plastikowych kubków i z właścicielami, chwalącymi się w mediach społecznościowych, że prowadzą biznes tak ekologicznie, jak tylko się da.

Niemniej jednak greenwashing to rzecz znacznie poważniejsza niż hotelowe ręczniki i kubeczki w nadrzecznych barach. To cała polityka produkcji i metoda uprawiania biznesu, ogromna strategia marketingowa mająca na celu zbudowanie ekologicznego wizerunku firmy, stworzenie pozornie przyjaznego środowisku stylu bycia i zrzucenie odpowiedzialności za klimat na pojedynczych konsumentów. 

Czy katastrofę ekologiczną da się jeszcze powstrzymać? Więcej o tym, co trawi naszą planetę i jak możemy temu przeciwdziałać przeczytacie w ebooku Andrzeja Graula Schorowana Matka Ziemia.

Koszyk

Do góry