fbpx

Jak dynamicznie zmieniająca się teraźniejszość wpłynie na nasze jutro? Jakie będą losy Polski, Europy, świata? Jak zmieni się populacja naszych miast? Czy kryptowaluty zastąpią tradycyjne pieniądze? Kiedy będziemy się wspomagać egzoszkieletami? Czy czekają nas wojny robotów? Czy sztuczna inteligencja może nam zagrażać? Przed nami ogromne wyzwania, którym trzeba stawić czoła już dziś. Warto dowiedzieć się o nich jak najwięcej. O tym wszystkim można przeczytać w ebooku Jak odczytać przyszłość? Andrzeja Graula, który znajdziecie wyłącznie na platformie How2. 

W języku długo już funkcjonuje powiedzenie, które obrazuje gwałtowną zmienność okoliczności – gdy coś idzie nie tak, jak zaplanowaliśmy lub nie jesteśmy w stanie przewidzieć najbliższej przyszłości, z małym uśmiechem wzruszamy ramionami i mówimy: „sytuacja jest dynamiczna”. Jednak czy zdajemy sobie sprawę z tego, jak jest bardzo dynamiczna? Czas upływa wciąż w tym samym tempie, a coraz częściej można mieć wrażenie, że szybkość naszego życia nieustannie wzrasta i kurczą się dni, których z każdą chwilą mamy coraz mniej. Z godziny na godzinę nieustannie przyspieszamy, a świat wokół nas robi się coraz bardziej zagmatwany i niezrozumiały.! 

Wirtualny seks i inne przyjemności

10 lat temu dopiero powstawał Uber, a Apple wprowadzało iPhone’a 3 i AppStore. T-Mobile zaprezentowało pierwszy telefon z Androidem, Microsoft ogłosił premierę Windowsa 7, a pierwszy czytnik Kindle był niemowlęciem. 10 lat, a patrząc na obecne rozwiązania technologiczne, wydaje się, jakby to były wieki. Obecna technologia pozwala nam również na przekraczanie tych barier, które komplikowały nasze relacje. Związek na odległość? To już żaden problem, niewielkie wyrzeczenie! I nie chodzi tu tylko o możliwość rozmowy wideo na odległość (przecież Skype’a używamy już od 15 lat!) czy wspólnego oglądania filmów w czasie rzeczywistym. Dzięki technologiom przyszłości zaraz będziemy w stanie nie tylko dotykać się i masować na odległość (rozwijana w Vancouver inicjatywa Flex-N-Feel8, za pomocą specjalnych rękawiczek umożliwiająca bliskim współdzielenie dotyku), ale również uprawiać całkiem realistyczny „seks”. Wiadomo, że biznes erotyczny jest jednym z najprężniej rozwijających się w historii, co owocuje całą gamą telezabawek erotycznych, zwanych „teledildo”, pozwalających rozdzielonym kochankom na intensywne przeżywanie wspólnych wieczorów. Oczywiście różni się to do prawdziwego, intymnego stosunku, jednak my już wiemy – technologia rozwija się w zaskakującym tempie, więc warto czujnie obserwować rynek.

Czy leci z nami pilot?

Czy sztuczna inteligencja może sprowadzić na nas zagładę? Niekoniecznie, a przynajmniej nie w taki sposób, jak przywykliśmy to sobie wyobrażać, czyli jako armię robotów wybijającą ludzkość. Większym zagrożeniem są błędy w komunikacji i niezdolność SI do zrozumienia naszych intencji. Inaczej mówiąc, superinteligentny program może zrozumieć, jaki chcemy osiągnąć cel, jednak wdrożyć zupełnie nieprzewidywalne w skutkach środki – nazywa się to „błędem dostosowania”. Wyobraźmy sobie, że chcemy, by superinteligentny samochód dowiózł nas jak najszybciej na lotnisko. I zrobi to, bez wątpienia. Ale po drodze potrąci dwoje dzieci, sprowadzi na nas policyjny pościg i sprawi, że nasze wymiociny ozdobią całe wnętrze pojazdu. To człowiek odpowiada za ograniczenia zaimplementowane w algorytmie i to on wyznacza wszelkie ścieżki decyzyjne programu, jeśli zrobi to źle… sytuacja może zakończyć się tragicznie.

W miejsce samochodu podstawmy gigantyczny algorytm, mający we władaniu szereg połączonych ze sobą instytucji i komputerów. To my nadajemy mu cel, jednakże środki, którymi się on posłuży, mogą wykraczać poza nasze rozumowanie, moralność, czy zdrowy rozsądek. Sztuczna inteligencja do zagłady świata nie potrzebowałaby armii robotów, jeśli popełniłaby błąd w interpretacji naszych zamierzeń, wystarczyłoby jej do tego solidne łącze internetowe.

Pieniądze to nie wszystko?

W nocy z 31 grudnia 2017 roku na 1 stycznia 2018 roku świat oszalał. Bitcoin, wcześniej stosunkowo mało znana waluta, osiągnął wartość 16 tysięcy dolarów za jednostkę. Internetowa giełda zwariowała, media huczały o przyszłości ucieleśniającej się w postaci „pieniądza nowej generacji”, w gazetach można było przeczytać o ludziach, którzy w 2010 roku kupili 50 bitcoinów za 100 dolarów, a tamtej magicznej nocy sprzedali je za wartość ponad półtora miliona dolarów40. W 2009 roku tysiąc bitcoinów kosztowało zaledwie trzy centy. Także wydając prawie dolara w 2008 roku, w styczniu 2018 roku można było na nim zarobić 48 milionów dolarów. Działa na wyobraźnię, prawda? Zatem nic dziwnego, że ogłoszono nową gorączkę złota, a inwestorzy masowo zaczęli interesować się kryptowalutami, skupywać je i testować ich możliwości finansowe.

Dziś śmiało można powiedzieć, że zainteresowanie tą kryptowalutą i jej ówczesny kurs, to jedna z największych baniek spekulacyjnych XXI wieku. Gdy bitcoin pojawił się na rynku, raczej nikt się nie spodziewał, jak wzrosną jego notowania. Ludzie traktowali go jako pewną ciekawostkę, raczkującą alternatywę dla wszechwładnej dominacji sektora bankowego. Kilka lat temu za 100 bitcoinów można było kupić średnią pizzę z dwoma dodatkami. Dzisiaj 100 bitcoinów wartych jest mniej więcej 900 tysięcy dolarów.

Jeśli chcecie wiedzieć więcej o kryptowalutach, egzoszkieletach i kryzysie klimatycznym – sięgnijcie po ebook Jak odczytać przyszłość? Andrzeja Graula.

Koszyk

Do góry